Jako, że Halloween się zbliża to może coś tu o tym napisać?
Halloween, ahhhh to SZATAŃSKIE święto, które nic tylko czci Lucka i dzień, w który demony i inne szatany opętują dzieci! Tak, kiedyś słyszałam taką opinię o Halloween, a gdzie? Tak zgadłeś/aś! W kościele! Nie, nie chodzę do kościoła, ale musiałam, bo bierzmowanie musiałam zrobić... Tak, tak, jestem ateistką i nie obchodzi mnie co kto o tym myśli :)
Dobra wracamy do ŚWIĘTA. Ogólnie dzień fajny, bo dzieci wychodzą z domu (przynajmniej w Stanach i Anglii), inni robią imprezy i się bawią w przebrania (w sumie dzieci też), a jeszcze inni po prostu siedzą w domu, oglądają telewizję.
Muzyka na Halloween? Wszystko co mroczne, głośne i drące! Np. Behemoth, Manson, Slipknot.
Film na Halloween? Wszelakie horrory, thrillery. Coś w stylu Halloween, Annabelle, Laleczka Chucky, etc.
Wystrój? Hmmmm... Fajnie jest wystroić pokój, ale jak się nie ma na to pomysłu, czasu, albo pieniędzy, to zawsze można znaleźć jakieś świeczki i zrobić fajny klimat, a klimat to już połowa sukcesu! A do tego można z papieru coś wyciąć, użyć jakiejś włóczki by stworzyć z niej pajęczynę.
Szamka, oczywiście też się przyda. Dobra mogą być jakieś chrupeczki, cola, ale czemu nie zrobić by czegoś innego? W internecie można znaleźć wiele przepisów na Halloween, od słodkości do wszelkich przekąsek. No to kilka przykładów:
I chyba najważniejsze! PRZEBRANIE! Można w tym wybierać! A co najlepsze jest? Coś strasznego, dzięki czemu każdy będzie się nas bał! Od wszelkich krwawych Marysiek po Hannibala :D
No to chyba tyle co mi wpadło do głowy, jeśli ktoś ma swoje przykłady chętnie się o nich dowiem, więc jak piszcie na dole :)
W weekend miałam pierwszą nockę (w pracy) w życiu!! Ogólnie było całkiem dobrze, czas szybko mijał i muzyka, którą puszczałyśmy! A co leciało? Najnowsza płyta Disturbed!
Teraz nasz dziecięcy wygląda pięknie i każdy kto go popsuje ma wbieeeeeeeee no właśnie :) sam dyrektor napisał, że jak ktoś popsuje nie będzie miło xD
Ughhhhh nie mam jak się usadowić, ciągle mi nie wygodnie :( Czemu na tym łóżku nie da się wygodnie usiąść, jak się tego potrzebuje?!
Wczoraj na obiad sobie zrobiłam naleśniki tuńczykiem i serem, jakie to było dobre *-*. Zostawiłam sobie jeden na dzisiaj, patrzę a go nie ma :(. Co się okazało? Że został zjedzony przez kogoś innego :( i dzisiaj się dowiedziałam, że były bardzo dobre ;p
A jak to zrobić? Zrobić normalne placki, jak do naleśników, a środek to:
-puszka tuńczyka
-majonez
-pieprz
-sól
-ser
Odcedzić(?) tuńczyk, dodać majonez, pieprz, sól i po prostu wymieszać. Starkować ser. Na usmażony placem położyć ser, później 'farsz' i zwinąć.
Co jeszcze napisać? Hmmmmm...
Dżizzzz, dzisiaj widziałam dziecko 10-12 lat, które szło z elektrykiem... Masakra, jak dzieci mogą coś takiego odwalać?! Toć to jakaś patola!! Dzieci powinny się bawić, a nie latać z papyrosami i udawać takich dorosłych, Gdyby były takie dorosłe to by tego **** w takim wieku nie palili... Ale to też wina rodziców, że zamiast pilnować dziecko udają, że jest święte i wszystko co o nim słyszą to kłamstwo, bo przecież w domu jest takie grzeczne... Tak może w domu, bo gdy rodziców nie ma obok to się zmieniają i pokaują, jakie są na prawdę!
Wczoraj znowu był dzień lenia i trzeba było zrobić coś na obiad i co Cappy zrobiła? Naleśniki!
Chciałam zrobić z twarogiem, ale okazało się, że go nie mam, a w osiedlowym się skończył... Więc poszłam na inwencję twórczą i zrobiłam je z jabłkami! Pierwszy raz takie zrobiłam i w sumie nie wiem czy były dobre, bo osobiście nie miałam ochoty na jedzie, więc inni je zjedli i usłyszałam, że są dziwne... Super, nie że dobre, albo ohydne, tylko dziwne. DZIWNE. D.Z.I.W.N.E. Jak pytałam czemu są ... dziwne, nie potrafili wytłumaczyć!!
A jak zrobiłam jabłka? Umyłam, obrałam, starłam, dodałam cukru i łyżeczkę miodu. Sam farsz(?) nie był zły, a jak z plackami to nie wiem...
1. Owe jabłka
2. Aaaa... naleśnik się pali!
3. O już zwinięte
A co dzisiaj na obiad? Pizza!! A dlaczego? Bo kolega z pracy mnie zmusić bym zrobiła... I tym oto sposobem musiałam zrobić dwie! A jeszcze do babci na imieniny, więc nie wiem kto zje tą pizze (nie, chociaż wiem, mój kochany braciszek).
A kto ma już 8 miesięcy? Krowa ty, Krowa ma.
A kim jest krowa? To je kundziel, który z nami mieszka. Jak krowa wygląda? O tak.
A nie, on tak już nie wygląda :( Teraz już nie jest taki malutki i kochany :(
A oto, jak teraz wygląda mała krówka, już nie jest taka mała, ani krówką, teraz to krowa.
Co by tu jeszcze napisać? Nie wiem... Kurcze, czemu ja ciągle nie mam weny do pisania? A jak mam to tylko na jeden temat - muzyka, ale ile można pisać o jednym (i czytać (jeśli ktoś czyta))? Dobra może napiszę coś o jakimś serialu? O wiem! Zrobię moją listę 5 ulubionych seriali! Boom, mam to!
Dobra to zaczynam!!
1. Hannibal - tak, jest to serial o tym samym Hannibalu, co go gra Anthony Hopkins (swoją drogą jeden z najlepszych aktorów!) tylko grany przed Madsa i też jest nad podstawie książki.
2. Supernatural - lubisz polowania na nadprzyrodzone stworzenia? To jest serial dla ciebie! Po za tym fajnie zrobiony, aktorzy też fajni!
3. The Originals - jak ktoś zna The Vampire Diaries to ten serial jest o rodzinie Pierwotnych (Klaus, Elijah, Beka, Kol, Finn).
4. The Vampire Diaries - serial związany z książką, wampiry, wilkołaki, hybrydy, i tak dalej. Ogólnie gdyby nie Elenka (uwaga spoiler, od sezonu 7 już jej nie ma :D)
5. iZombie - nie przepadam za zombiakami, ale te akurat mi przypadły do gustu. Liv, Blaine i Ravi najlepsze postacie w serialu!
Ogólnie polecam te seriale, ale jeśli ktoś ma inne zdanie chętnie się z nim zapoznam, jak i chętnie poznam waszą listę top 5 seriali :)
Jakiś czas temu miałam bloga, na który wstawiłam właśnie coś takiego, ale że Pandy wyszły, jak (hmmmmmm...) Nie-Pandy to postanowiłam, że tutaj wstawię po prostu przepis z tego.
Ogólnie wzięło mnie na to z filmiku Ros z Nerdy Nummies.
No i o to idzie ten przepis.
Składniki: Spód:
12 ciastek oreo (nie muszą być akurat te, mogą być inne, które przypominają oreo)
1 łyżka masła Masa sernikowa:
około 360 gram twarogu
1/2 szklanki cukru
1 łyżeczka waniliowego ekstraktu
1 jajko
5 ciastek oreo Składniki na bitą śmietanę:
szklanka śmietany
2 łyżki cukru pudru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego Panda:
1 biała czekolada
1 gorzka lub mleczna czekolada
Sposób przygotowania:
Rozdziel ciasteczka od kremu. Ciasteczka rozkrusz (np. w blenderze), wymieszaj z masłem. Masę wyłóż do foremek (mogą być, jak do babeczek), jak masz czym to wyrównaj je czymś (na przykład szklaną butelką). Foremki włóż do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na 5 minut.
W tym czasie w misce zmiksuj twaróg, cukier, jajko i ekstrakt waniliowy. Rozdziel ciasteczka od kremu. Ciastka zgnieć i wymieszaj z masą twarogową. Wyłóż masę do foremek ze spodem i ponownie włóż do piekarnika, tym razem na 15 minut. Po tym czasie czekamy aż ostygną i wkładamy do zamrażalnika.
Gdy ciastka się pieką, rozpuść obie czekolady. Na papierze do pieczenia obrysuj kółka (wzór do zrobienia pandy). Rozpuszczoną czekoladę możesz przełożyć do rękawa cukierniczego i z niego "wylewać" czekoladę na wzór (najpierw biała czekolada, później ciemna, by zrobić ich mordki). Po skończeniu robienia pand włóż je do zamrażalnika na 10 minut.
W tym samym czasie robimy śmietanę. Wszystkie składniki mieszamy ze sobą i ubijamy mikserem. Ubitą śmietanę przekładamy do rękawa i wkładamy do zamrażalnika na 5-10 minut.
Wyjmujemy wszystkie części ciastek z zamrażalnika. Spód wyjmujemy z foremek, śmietanę "wylewamy" na ciasteczka i na nią układamy czekoladowe pandy.
I to tyle, mam nadzieję, że jest to czytelne i że ktoś kiedyś spróbuje to zrobić i da mi znać czy jemu również to smakuje i czy może coś zmienił w przepisie :)
A o to, jak mi wyszły pandy.
UWAGA, JEŚLI KOCHASZ PANDY TO MOŻE CAŁKOWICIE ZMIENIĆ TWÓJ PUNKT WIDZENIA NA TE MISIE!
Hej,
o czym by tu zrobić dzisiejszy post? Dobra nie mam zbytnio pomysłu, więc polecę na spontanie! Hmmmm... Dobra chyba będzie tu kilka wątków, jeśli tak to mogę nazwać!
No to na początek coś z filmów!
Niedawno dowiedziałam się, że film, którego się bałam w dzieciństwie został wyreżyserowany przez mojego ulubionego reżysera czytaj Tim Burton i Marsjanie Atakują! Teraz, jak oglądam ten film to się zastanawiam dlaczego. Czy to przez to, jak Tim przedstawił Marsja(?) czy po prostu dlatego, że brat lubił mnie straszyć + miałam koszmar związany z tym filmem?
Tim Burton a'ka jeden z najlepszych reżyserów, którego humor trzeba zrozumieć. Nie każdy docenia jego filmy, ale cóż każdy ma inny gust i komuś może się to nie podobać, tak samo, jak mi się nie podobają filmy W. Allena.
Dobra co tu jeszcze? O filmie to chyba na razie tyle, wiem dużo "wyskrobałam", ale jednak coś mi się udało, bo jak można zauważyć nie jestem w tym najlepsza i chyba nigdy nie będę, chociaż kto wie czy przez to pisanie tak sama do siebie (bo nie wiem czy to ktoś w ogóle czyta) to się zmieni i będę umiała więcej napisać/powiedzieć niż teraz :)
O wiem! Może teraz pyknę jakiś fragment mojej playlisty? O tak, to może być dobry pomysł!
Jak widać jest ona zróżnicowana i można tam znaleźć wiele! Od ostrego metalu do popu, zahaczając o rap i jazz. Jak już pisałam, magią muzyki jest właśnie to, że nie ważne jaki gatunek reprezentuje to można je łączyć i dzięki temu może wyjść coś pięknego i innego, może ktoś powiedzieć "o to już było. jakie to słabe. o to ściągnęli od tego i tego", ale to nie zawsze będzie prawda, bo zawsze mona wymyślić coś nowego i pokazać, że jednak takiego połączenia nie było i można w tych czas stworzyć coś oryginalnego! Nie przejmować się tym co inni powiedzą tylko robić to co się chce i cieszyć się tym, bo nie ma piękniejszego widoku niżeli człowiek, który cieszy się tym co robi i nie przejmuje się opinią innych! Pasja w człowieku to jest coś pięknego! To jak potrafi opowiadać o czymś i ten błysk w oku, dzięki któremu możemy poznać pasjonata danej rzeczy!
Ja osobiście mam kilka pasji, ale chyba żadna inna nie daje mi takiego kopa, jak muzyka, nie ważne jaki mam humor! Mam swoje piosenki na upadki, na wzloty i inne nastroje! Uwielbiam moment, kiedy będąc (jakby to ująć) na dnie piosenki typu "Pusta Studnia", lub "7 razy" (tak to są piosenki Luxtorpedy) automatycznie mnie uskrzydlają, pokazują, że mogę walczyć i jest to warte! Tak samo słowa idoli, nawet te głupie potrafią człowiekowi poprawić humor, a te z głębi serca są cudowne, to jak dzielą się swoją historią i to jak pokazują NAM, że oni walczyli i wygrali, dzięki czemu my widzimy, że też możemy walczyć i wygrać! To jest piękne! Tak samo, jak ta pasja, którą widać podczas koncertu. Wsłuchujesz się w muzykę, patrzysz na tych ludzi i widzisz, jak się starają, jak chcą by każdy na sali, czy gdziekolwiek indziej odbywa się show, był zadowolony i mógł powiedzieć "tak, to była cudowna noc, nigdy jej nie zapomnę".
No to tak, nie wiem o czym będzie ten post, ale postaram się coś napisać!
Hmmm... No to tak, wczoraj byłam na Indios Bravos. Koncert był na prawdę fajny i panowie fajnie cieszyli się muzyką.
Gutek jest tak kochanym człowiekiem! Znajoma podchodzi do niego, jakiś koleś się przed nią wpycha, a Piotrek go zatrzymał i przez chwile skupia się na niej.
Ogólnie koncert miał swój klimat, był w małym miejscu, więc można go tak trochę nazwać kameralnym. Bilety też się szybko rozeszły, to tylko pokazuje, że taka muzyka cieszy ludzi i mogą się przy niej bawić, mimo że media atakują nas czymś innym!!
Dzisiaj zrobiłam moją pierwszą tartę w życiu! Tak, lubię piec. Tak, nawet mi to wychodzi.
I co jak to wygląda? Nawet fajnie? Bo smakuje dobrze, chociaż przeważa smak gorzkiej czekolady (a osobiście nie co słodsze rzeczy). Później obejrzałam The DUFF i nawet fajny film. Można powiedzieć, że taki na weekendową nudę, jak się nie wie co obejrzeć. Nie jest to mój ulubiony gatunek filmowy, ale na prawdę da się obejrzeć!!
Do tego od czwartku oglądałam nowe odcinki seriali. Jakie? Supernatural, The Originals, The Vampire Diaries, iZombie i nadrabiam Young & Hungry. Do tego standardowo tumblr, hokej, handball i chyba tyle... Jakby ktoś miał pomysł na post to proszę niech się tym podzieli, a chętnie coś takiego zrobię :)
Dziękuje, dobranoc! Idę dalej się obijać, w końcu znowu mam wolne i do czwartku mogę nic nie robić (tak w czwartek obiecałam kolegom z pracy, że coś im przyniosę). Dobra tyle, koniec! Bo NCIS: LA mi minie!!!
Boże 2 tygodnie wolnego i nagle się skończyło, dlaczego?! Dobra spoko, zaraz kolejny tydzień wolnego :D
A w sobotę koncert! A czyj? Indios Bravos :D
A co się okazało w niedzielę? A to, że mam takie zakwasy, że ja piiiiiiiiiiiiiiiiiii... Do tego kolega, później brat przynieśli jakieś bakterie i o to teraz ja jestem chora... Oj tam przetrwać tylko jutro i tydzień wolnego!!!!! Czyli będę mogła się wykurować i jeśli się uda to może w końcu uda się wrócić do treningu? Okay, odkąd pracuje to schudłam prawie 10 kg (kurde, czemu ja to tu pisze?!). Pracuje prawie 8 miesięcy i na prawdę jestem zadowolona, mimo że nie jest to lekka praca (jak uważa 3/4 osób, sama byłam w tym gronie, poprzez oglądanie tego co dzieje się w innym sklepie (ta sama firma) w moim mieście... Oni są tam tak zapracowani, że nawet telefonu nie potrafią odebrać... A my mimo 546518561981685 rzeczy do zrobienia potrafimy oderwać się na chwilę i pójść odebrać telefon... Dobra zdarzy się, że nie zdążymy odebrać, albo będąc na początku sklepu po prostu go nie usłyszymy. Albo będąc tam wiele razy widziałam, jak pracownicy nic tylko siedzieli i nic nie robili, nawet nie udawali, że coś jednak robią... Dobra zresztą nie ważne, bo to nie miał być temat tego posta...
Dobra zmiana tematu!! Teraz coś może o ćwiczeniach, zdrowym odżywianiu?
Od razu mówię, ja i zdrowie odżywianie? Hmmmmm... to nie są zbytnio pasujące słowa do siebie, ale... Lubię zdrową kuchnię, dopóki nie pojawi się tam np. szpinak, brokuł, kalafior, albo nie będzie mieć to smaku! Wychowałam się na ostrej kuchni i chcę, aby to co jem miało jakiś smak, a nie było mdłe...
Ćwiczenia? Spoko, ale takie które mnie nie znudzą po 5 minutach! Na przykład nie lubię zwykłego biegania tj. po ulicy, a bieżni, albo po lesie, takie po prostu mnie nudzi i mam dość po pierwszych 100 metrach! Jak mam grać w coś to spoko, bo przynajmniej coś się dzieje!! Gimnastyka też jest fajna, o ile też to są jakieś ciekawe ćwiczenia, bo jeśli jakieś zwykłe, nudne wygibasy, to ja dziękuje...
I jeszcze muzyka do tego! Nie potrafię ćwiczyć/biegać czy cokolwiek innego bez muzyki, ale ta muzyka musi być też odpowiednia! Do łupanki, czy czegoś w tych klimatach nie będę potrafiła tego robić... No więc i tyle, chyba?
Dobra przywitałam się to tutaj już nie muszę :DTak, tak tytuł wziął się z LSa! Kto nie widziałam (o ile ktoś taki jest to niech zobaczy na yt Lekko Stronniczy, tak to jest ten kanał gdzie pokazuje się Karol Paciorek) niech żałuje!!
Pomyślałam, że podsumuje mój urlop, który trwał 2 tygodnie, a kończy się dzisiaj, a jutro do roboty na 12 godzin :( a będzie to chyba opis dnia koncertu i powrotu, bo tylko wtedy coś ciekawego robiłam!
No to zaczynamy!
Zaczął się 19 września i praktycznie nic pożytecznego nie robiłam, prócz spania, oglądania tv i grania w Mortala lub Chaos Angels (jak ktoś gra to mój nick to Capria, dawny 11 świat, teraz po połączeniu nie wiem, który jest który :X). 21.09 spotkałam się z koleżanką, dzień później pojechałam z mamą i babcią na zakupy (kupiłam dwie fajne koszule, w tym jedną, w której czuje się, jak Rocky Lynch.
Dopiero jakoś w poniedziałek (28.09) zaczęłam coś robić, no bo kurde koncert za 2 dni! To się zaczęłam przygotowywać i tak spędziłam 2 dni, a w środę 30.09 o 6:45 wyruszyłam do Warszawy! Około 11:20 byłam już w stolycy (tak, napisałam to specjalnie). Podróż na początku strasznie mi się dłużyła, dopiero koło 10 czas zaczął płynąć szybciej i jakoś wytrzymałam te 4h siedzenia!
Dobra, jak już wyszłam z tego autokaru to skierowałam się w stronę dworca, z którego miałam dostać się do centrum SKMką i do tej pory nie wiem czy miałam doby bilet do tej co wsiadłam ;p (w tym miejscu chciałam podziękować panom kontrolerom, że nie wsiedli do tego co ja!) dobra to, żeby nie było przypału wysiadłam na następnym przystanku (tak zmarnowałam 3,70zł!!!). Jak już wczłapałam się po schodach, które kierowały na ulice (dżiz niby takie super miasto, a schody mają gorsze niż w mojej elbląskiej wsi...). Wyszłam patrzę i takie "o Pałac! To idę w tamtą stronę!", a prócz tego włączyłam GPSa i tak o to skierowałam się do Palladium! Gdy byłam pod pałacem zaczęły się schody, a mianowicie, jak dostać się na drugą stronę ulicy, niby korzystałam z przejścia podziemnego, szłam za znakami i co się stało? Wciąż byłam po tej samej stronie ulicy, ale kilkaset metrów dalej! Zamiast przejść te 1,8 km to wyszło mi około 3 km i między innymi przez to mam zakwasy... A teraz tu będzie słowo klucz, którego możesz użyć, by pokazać mi, że doczytałeś/aś ten post do końca, a te słowo to przejście. Potem znowu doszłam do jakiegoś przejścia i o już udało się wrócić na właściwy tor, jestem po dobrej stronie ulicy, ale pojawił się inny problem, jak dojść do teatru kiedy jestem X km za daleko! I tu znowu trzeba było użyć GPSa i oczywiście udało się znaleźć trasę i już nie szłam patrząc centralnie na to (bo co chwilę pokazywało, że jestem w innym miejscu niż byłam) tylko nazwami ulic, czyli po prostu patrzyłam, w którą muszę skręcić i jej szukałam na każdym skrzyżowaniu. I tak o to po prawie półtorej godzinnym spacerze dostałam się do Palladium!
Tak idę na ten koniec kolejki, patrzę na ludzi, a tam większość to 13-16 i poczułam się staro (bez obrazy dla każdego kto tam był, spodziewałam się, że będzie tak głównie taki przedział wiekowy, ale jednak dziwnie się poczułam, bo ja w tym wieku z rodzicami jeździłam na koncert, a wy tam sami byliście!). Tak o 14 dołączył do mnie Kurdupel! I tak spędził ze mną z godzinę.
Samego koncertu nie będę opisywać, bo już to było, w BARDZO małym skrócie, bo po prostu nie potrafię opisywać wydarzenia, które jest dla mnie ważne! Po za tym skupiałam się na muzyce, dźwiękach, które płyną z głośników i na tym z jaką pasją Rocky grał! Boże ten człowiek tak cudownie skupia się na tym co robi i z twarzy można wyczytać, że kocha to co robi! Dlatego moment, w którym patrzył w moją stronę był cudowny, bo w tych oczach było widać zamiłowanie do muzyki, gitary i radość z tego co robią, z kim robi!
Nie ma nic piękniejszego niż widok człowieka, który robi coś z pasją, po którym widać, że kocha to co robi! To jest po prostu najpiękniejszy widok świata!
Daj się porwać muzyce... A wtedy skończysz jak my!
Muzyka jest piękna i to co może przekazać, jak pomóc jest piękne. Po za tym sama dzięki muzyce przetrwałam wiele ciężkich momentów. Gdybym nie "poznała" muzyki to pewnie bym była inna i może coś by się stało ze mną, albo i nie, nie wiadomo! Czytałam wiele historii, jak to muzyka idola pomogła przetrwać im najgorsze momenty i jak uratowali ich przed najgorszym co mogło się stać! I nie ważne czy to było 1D, Justin Bieber, czy Kwiatkowski!!
Dobra chyba czas wrócić do tematu, bo trochę zboczyłam z niego, chociaż i tak nie mam już co pisać, więc to chyba będzie tyle, no dobra tak jeszcze jedną z moich ukochanych piosenek, która wiele razy mi pomogła!
AAAAAAAAAAAAA wczoraj był ten dzień! Wczoraj widziałam, słyszałam R5! O boże, to było cudowne! Był to mój pierwszy koncert, po którym straciłam głos! Jeśli straciłam głos po koncercie to musiało być coś! Zespół na żywo jest 5348942979827 razy lepszy niż na płycie! Mają świetny kontakt z publiką, ludzie byli cudowni, wszyscy się bawili!!
Czekając w kolejce w pewnym momencie zobaczyłam Rocky'ego i się uśmiechnęłam na jego widok! Chłopak sobie przeszedł tak z 3/4 kolejki aż ktoś go nieumyślnie zaczepił i zaczął się pisk... A tak to sobie przechodził z Mamą Lynch i nikt nie zwracał na niego uwagi i był szczęśliwy z tego powodu! Mieć go na wyciągnięcie ręki i zobaczyć ten uśmiech to mój własny osobisty goal!
Ryland rozgrzał nas i był tak uroczo się na nas patrzył, jak wszyscy śpiewali i skakali. Powiedział, że byliśmy najlepsi! Moment, jak zaraz miało wyjść R5, a Ryland pojawił się na płycie wygrał wszystko! Co z tego, że zaraz miał wyjść zespół, skoro pojawił się najmłodszy Lynch i skupił na sobie uwagę innych, a sam się tego nie spodziewał!
Zaczął się koncert R5 i wszyscy wpadli w euforię. Klimat jaki stworzyliśmy był cudowny! Cała sala śpiewała i skakała! Ktoś wrzucił na scenę szalik Polski i Ross go założył. Jak zaczął krzyczeć Polska, Polska, cała sala się dołączyła!
Osobo, która już wstawiła, dziękuje!
Ross i Rocky zaczęli grać Loud. Rossy chciał zacząć śpiewać, ale myśmy go ubiegli i się tak słodko uśmiechał!!
Później na spontanie wszyscy zaczęli skandować "Dziękujemy", Riker podbiegł do osoby z crew i z tekstem "What does it mean?" (przynajmniej to można było wyczytać z ruchu warg).
Boże cały koncert był taki magiczny i w ogóle śmiało mogę powiedzieć, że był to najlepszy koncert! Na początku, jak paliły się jasne światła to Rydel wyglądała, jak aniołek!!
Tej nocy nigdy nie zapomnę, była cudowna!! Nie żałuje, że pojechałam i mam nadzieję, że na następny koncert pojadę i będę bawić się równie dobrze, jak wczoraj!!