Pomyślałam, że podsumuje mój urlop, który trwał 2 tygodnie, a kończy się dzisiaj, a jutro do roboty na 12 godzin :( a będzie to chyba opis dnia koncertu i powrotu, bo tylko wtedy coś ciekawego robiłam!
No to zaczynamy!
Zaczął się 19 września i praktycznie nic pożytecznego nie robiłam, prócz spania, oglądania tv i grania w Mortala lub Chaos Angels (jak ktoś gra to mój nick to Capria, dawny 11 świat, teraz po połączeniu nie wiem, który jest który :X). 21.09 spotkałam się z koleżanką, dzień później pojechałam z mamą i babcią na zakupy (kupiłam dwie fajne koszule, w tym jedną, w której czuje się, jak Rocky Lynch.
Dopiero jakoś w poniedziałek (28.09) zaczęłam coś robić, no bo kurde koncert za 2 dni! To się zaczęłam przygotowywać i tak spędziłam 2 dni, a w środę 30.09 o 6:45 wyruszyłam do Warszawy! Około 11:20 byłam już w stolycy (tak, napisałam to specjalnie). Podróż na początku strasznie mi się dłużyła, dopiero koło 10 czas zaczął płynąć szybciej i jakoś wytrzymałam te 4h siedzenia!
Dobra, jak już wyszłam z tego autokaru to skierowałam się w stronę dworca, z którego miałam dostać się do centrum SKMką i do tej pory nie wiem czy miałam doby bilet do tej co wsiadłam ;p (w tym miejscu chciałam podziękować panom kontrolerom, że nie wsiedli do tego co ja!) dobra to, żeby nie było przypału wysiadłam na następnym przystanku (tak zmarnowałam 3,70zł!!!). Jak już wczłapałam się po schodach, które kierowały na ulice (dżiz niby takie super miasto, a schody mają gorsze niż w mojej elbląskiej wsi...). Wyszłam patrzę i takie "o Pałac! To idę w tamtą stronę!", a prócz tego włączyłam GPSa i tak o to skierowałam się do Palladium! Gdy byłam pod pałacem zaczęły się schody, a mianowicie, jak dostać się na drugą stronę ulicy, niby korzystałam z przejścia podziemnego, szłam za znakami i co się stało? Wciąż byłam po tej samej stronie ulicy, ale kilkaset metrów dalej! Zamiast przejść te 1,8 km to wyszło mi około 3 km i między innymi przez to mam zakwasy... A teraz tu będzie słowo klucz, którego możesz użyć, by pokazać mi, że doczytałeś/aś ten post do końca, a te słowo to przejście. Potem znowu doszłam do jakiegoś przejścia i o już udało się wrócić na właściwy tor, jestem po dobrej stronie ulicy, ale pojawił się inny problem, jak dojść do teatru kiedy jestem X km za daleko! I tu znowu trzeba było użyć GPSa i oczywiście udało się znaleźć trasę i już nie szłam patrząc centralnie na to (bo co chwilę pokazywało, że jestem w innym miejscu niż byłam) tylko nazwami ulic, czyli po prostu patrzyłam, w którą muszę skręcić i jej szukałam na każdym skrzyżowaniu. I tak o to po prawie półtorej godzinnym spacerze dostałam się do Palladium!
Tak idę na ten koniec kolejki, patrzę na ludzi, a tam większość to 13-16 i poczułam się staro (bez obrazy dla każdego kto tam był, spodziewałam się, że będzie tak głównie taki przedział wiekowy, ale jednak dziwnie się poczułam, bo ja w tym wieku z rodzicami jeździłam na koncert, a wy tam sami byliście!). Tak o 14 dołączył do mnie Kurdupel! I tak spędził ze mną z godzinę.
Samego koncertu nie będę opisywać, bo już to było, w BARDZO małym skrócie, bo po prostu nie potrafię opisywać wydarzenia, które jest dla mnie ważne! Po za tym skupiałam się na muzyce, dźwiękach, które płyną z głośników i na tym z jaką pasją Rocky grał! Boże ten człowiek tak cudownie skupia się na tym co robi i z twarzy można wyczytać, że kocha to co robi! Dlatego moment, w którym patrzył w moją stronę był cudowny, bo w tych oczach było widać zamiłowanie do muzyki, gitary i radość z tego co robią, z kim robi!
Nie ma nic piękniejszego niż widok człowieka, który robi coś z pasją, po którym widać, że kocha to co robi! To jest po prostu najpiękniejszy widok świata!
Daj się porwać muzyce...Muzyka jest piękna i to co może przekazać, jak pomóc jest piękne. Po za tym sama dzięki muzyce przetrwałam wiele ciężkich momentów. Gdybym nie "poznała" muzyki to pewnie bym była inna i może coś by się stało ze mną, albo i nie, nie wiadomo! Czytałam wiele historii, jak to muzyka idola pomogła przetrwać im najgorsze momenty i jak uratowali ich przed najgorszym co mogło się stać! I nie ważne czy to było 1D, Justin Bieber, czy Kwiatkowski!!
A wtedy skończysz jak my!
Dobra chyba czas wrócić do tematu, bo trochę zboczyłam z niego, chociaż i tak nie mam już co pisać, więc to chyba będzie tyle, no dobra tak jeszcze jedną z moich ukochanych piosenek, która wiele razy mi pomogła!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz